Blog > Komentarze do wpisu
Amman w poltora dnia

Hej hej

Na poczatku chcialbym Was przeprosic ze zdjec nie ma, w kazdym razie bedzie duuzy katalog na flickr po powrocie, tutaj net internet ledwo dyszy, i strony przegladam glownie w trybie tekstowym. W Jordanii tez nie jest lepiej, ale o tym za chwile.

W Damaszku bylismy jeszcze na darmowym koncercie... takie perkusyjne improwizowanie na 10 beczek, bardzo ciekawa muzyka, choc bardziej chcialem posluchac post-rytmiki (ale to taka drobna dygresja). Wczoraj z rana pojechalismy ze znajomym Anglikiem Tomem do Jordanii taksowka, po zalatwieniu formalnosci na granicy po okolo 3 godzinach dotarlismy do Ammanu, gdzie ulokowalismy sie w Hotelu poleconym nam przez kolezanke z roku, Aldone. Amman to... takie san francisko, ciagle w gore i dol sie chodzi, juz nam nogi odpadaly. Poza tym sprawia wrazenie bardzo... europejskiego, wszedzie angielskie napisy, chwilami az czuc te brytyjska flegme. No i bardzo ale to bardzo duzo ksiegarn. Bylismy w najwiekszej biblitece i z moze w 10-ciu ksiegarniach. Kasia kupila pare ksiazek do magisterki, ja materialy do doktoratu (a zatem kolejne ksiazki z czarami marami, m.in. cos autorstwa al-buni'ego, zatem skakalem z radosci, ia ia shubb nigurath!)

Amman jest drogi, hotel, transport, jadlo, ksiazki -  60-70 dolarow w 1,5 dnia wydalismy. w damaszku tu tu wszystko 10 razy tansze jest. Net dziala ciut szybciej 100 b/s ;P Stwierdzajac ze wszystko co moglismy na szybko w ksiazkarniach uzyskac zdobylismy, zdecydowalismy sie na powrot. Autobusem. Jechalismy 5 godzin, w tym bylo 2 godziny stanie na granicy. - + bieganie po stempelki, za to autobus klimatyzowany luksusowy, sama przyjemnosc. Teraz siedzimy znow w Damaszku, objedlismy sie ze ho-ho, po calym dniu postu (by sie nie przechwalac), znajomy nowo zelandczyk fotograf tu jest, niemcow zauwazylem w kawiarence.

plany na jutro: klasztor w Malulu, z 50 km od Damaszku, zatem taki parogodzinny wypad, tour po ksiegarniach i sklepach, pojutrze jedziemy do znajomej Kasi - Agnieszki, i tam sie pewnie przepierzemy i ciut nabierzemy kilogramow :)

CZESC!

poniedziałek, 21 lipca 2008, velo

Polecane wpisy

  • W Turcji!

    Jestesmy w Istambule! Teraz pare godzin przeczekamy na lotnisku. Jestesmy cali, zdrowi i ZMECZENI, w samolocie spalem moze z godzine. Wy sobie nawet nie wyobraz

  • Meczet Szyicki

    Witam Was, ostatnie dni w Damaszku teraz spedzamy Wczoraj widzialem cos niesamowitego. Bylismy w swietym miejscu szyitow (tych tutaj nie za duzo), pelno bylo pi

  • Komitet powitalny

    Hej, bedziemy w Warszawie na Okeciu 30-lipca o godzinie 12:40 Czekamy na KONKRETNY komitet powitalny (wiwatujace tlumy, czerwony dywan, dzieci z chlebem i sola.

Komentarze
Gość: Rysia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/22 22:34:14
hehe tez sledze Twoje zagraniczne przygody. lud domaga sie zdjec! Ciebie przyslaniajacego perly architektury tez! hejka!
-
Gość: Una z Pogranicza, *.spray.pl
2008/07/23 21:12:13
Hej, a tutaj wszystko po staremu, zrobilismy sobie dwa dni pod rzad sesje w Neuroshinmę z weselszych rzeczy, a panowie się strzalali zza krzaków w Zalesiu :-D Pogoda troche sie na szczescie zepsula i deszcz popaduje troszke. Tomek pyta czy pamietasz o galabiji :-D A, no i nie jade do Bolkowa, bo trzeba bylo kupic pralke.

Pozdraffky z Pogranicza!