RSS
piątek, 11 lipca 2008
Drugi dzien w Hamie

Hej dzisiaj dzien byl bardzo luzny- mozna wytrzymac, temperatury dostojne i cieple, w kazdym razie dwa prysznice na dzien wystarczajaco. Teraz spimy na dachu w hotelu sasiadujacym z poprzednim (jest cala zlotowke tanszy a i z dachu jest wyjscie na prysznic / kibelek klasy europa zachodnia)

Na razie wam wrzuce zdjecie najslynniejszego co ma ta miescina do zaoferowania, slynne kola z Hamy - obecnie stoja bo rzeczka wyschla i z bliska ciut smierdzi stechlym mulem.

Z wlasnym aparatem mam ciut problemow, w kazdym razie w ciagu tygodnia powinien problem zostac rozwiazany (zdjecia nadal aktywnie robimy)

Dzis odespalem sobie pol dnia - tryb siesta, zaraz pojdziemy gdzies na jakas skromna kolacyjke i moze w... koncu! na fajke wodna

Dobra koncze bo ludziska przyszli po mnie idziemy na miasto. Odezwe sie pewnie z Aleppo o ile internet bedzie, dzisiaj w Hamie przez pare godzin neta nie bylo ;P Z zoladkiem zadnych problemow. Karalucha tylko jednego poki co widzialem ;)

czwartek, 10 lipca 2008
Zyjemy

Wpis w skrocie, ten komputer co tu mam pod reka to jakas masakra, wlasnie mi pol strony tekstu zjadl

Polowa stron (skype, facebook) poblokowane przez cenzure i nie moge sie przebic

Zyjemy! Jestesmy w Hamie (jestem z malym plecakiem, wiekszosc rzeczy + laptop jest u Macka w Damaszku)Tu sa takie slynne kola wodne, wielkie na 20 metrow. Bylismy dzis w najwiekszym zamku krzyzackim Qal'at Husn (wiecej wrazen + zdjec na spokojnie jak wrocimy do Damaszku i dostane sie do laptopa)

Jest niesamowicie, czasem pieknie, czasem strasznie, pare grup z Polski spotkalismy - bardzo pozytywni ludzie co jezdza po calym swiecie (np Kaukazie)

Jezdzimy mikrobusami i taksowkami, fajnie tu sie tankuje benzyne (opowiem jak wroce bo dostaniecie szoku)

Bylismy u zony i rodziny kolegi Kasi, ugoszczono nas po krolewsku - cos niesamowitego, jedzenia jak w brod, tesc tej kolezanki opowiadal o swoich przezyciach, a byl aktywnym dzialaczem Organizacji Wyzwolenia Palestyny ;)

W skrocie wrazenia, prawie fajek wodnych sie tu nie pali, malo przynajnmiej, ruch na ulicy spokojniejszy, ludzie mniej zaczepiaja, temperatura jest jakos znosna. Warunki sanitarne daja rade (nauczylem sie uzywac bidetu - jak jest, jak nie slynnego szlaucha z woda)

Pojutrze jedziemy do Halab / Aleppo, pociagiem! Klimatyzacja, herbatka, podobniez jest rewelacyjnie! Do Damaszku wroce za pare dni to przygotuje dluzszy i obszerniejszy komentarz + zdjecia (ten komputer tu to jakis chlami nie moge nawet opracowac fotek - ale przynajmniej lekka klima jest) Dialekt jest w miare zrozumialy z jedzeniem nie ma problemu, nastrojowo sie trzymam, dzieki dobrym osobom dookola daje rade ciezkie chwile przetrwac, juz jest w sumie ok. Odezwe sie jeszcze! Moze i jutro cos napisze. A goraco nie jest tak strasznie, choc ciezko sie spi... a wlasnie dzisiaj nocujemy w hotelu ... na dachu :) CZESC

wtorek, 08 lipca 2008
Juz w Damaszku!

Po przebojach niewielkich - male spoznienia samolotu dotarlismy cali i zdrowi - teraz krotka notka, czekamy az sie miejsce w hotelu zwolni, o 1szej bedzie - sniadanie zdjedlismy - czekalismy do 5 az Pawel mogl dotrzec do nas innym samolotem.

w kazdym razie jestesmy cali i zdrowi, najwieksze wrazenia jak dotad dostarczyla toaleta, jeszcze zdjecia puscimy

aklimatyzujemy sie i jest wszystko dobrze troche cieplo ale dajemy rade 

kafejki sa, ceny nie takie straszne, wszedzie plakaty rzadzacego prezia ;P

Pazdraviamy 

poniedziałek, 07 lipca 2008
Pozdrawiamy z Istambułowa

Hej Wam,

do Turkczestanu dotarliśmy bez problemów - było tylko małe opóźnienie samołotu - ino skromne dwie godzinki

za to dostaliśmy wspaniałe łakocie do jadła - na tureckich liniach było nawet winko, a i sobie serów pleśniowych co-nie-co wszamaliśmy. Kurczak pieczony, i nawet wieprzowina! 

W istambule miło przyjemnie, ino internet wolny - relatywnie chłodno - jeszcze temperatury nie przeklinamy

Jedziemy w miłej grupie, wypad powinien byc przyjemny.

niedziela, 06 lipca 2008
Samolot już czeka

A przy okazji dobrze, iż popatrzyłem na bilet i zauważyłem - odlot jest o 1340 a nie 17 ;P O 17 będziemy w Wielkiej Turkcze.

Wpisu rabi3u - jutro odlot

Tak, tak - zdjęcia będą - dzisiaj chcę nawet wrzucić fotkę w galabiyyi (limited edition) i z bagażem

Jakoś nie mogę uwierzyć, że to już jutro wielki początek podróży. Pakowanie praktycznie ukończone, jeszcze tylko parę koszul uprasować, ostatnie pranie. Okulary fih, kilogramy tabletek na sraczkę fih (zwłaszcza po kebabie z wielbłąda), entuzjazm toże fih be-ktiir!.

Na razie nawet jeszcze nie znamy pierwszego docelowego noclegu, ale ... jakoś sobie poradzimy. Jak trzeba będzie przyoszczędzić to można i przekimać w jakimś ekskluzywnym hoteliku w dzielnicy czerwonych latarni ;P Aczkolwiek uważam, że na hotel w lepszej, droższej dzielnicy (15 złotych za noc) to jeszcze jakoś damy radę finansowo.

Jestem teraz pełen oczekiwań i radości, jak tutaj za tydzień będą wpisywane masowe przekleństwa i złorzeczenia na - ujmijmy to dyplomatycznie "rzeczywistość blisko-wschodnią"... to będzie oznaka na to, iż będziemy bawić się rozkosznie i radośnie.

Walka o prysznic

środa, 02 lipca 2008
Wpisu salisu

Szołarma z olejkiem!

Do najbliższego poniedziałku pozostało ino 5 dni (nawet jak się okazało o jeden dzień źle policzyłem odliczanie - wielki wystyd). Ogólny mam teraz przedwyjazdowy kociokwik. Ubezpieczenie wyjazdowe załatwione, jutro magisterkę drukuję i zostawiam na uniwerku, jeszcze trzeba simlocka załatwić, książki do biblioteki oddać, z kartą obiegową radośnie pobiegać prosząc o stempelki, u fryzjera ciut przystrzyć włosy coby z kołtunami po Syriowie nie biegać (żeby dzikie zwierzęta się kudłach przepoconych nie zalęgły), Do tego jeszcze modlitwa do Ałłaha aby karta z nowego banku przyszła, aby było gdzie te kokosy dolarów wrzucić. Jest czas do piątku, powoli ucieka... Z wypchanymi kieszeniami jakoś za bardzo ochoty jechać nie mam.

I jeszcze muszę przed wyjazdem załatwić drobny epizod z ... ubezpieczeniem emerytalnym, żeby za 60 lat Dżumhurija Bulandija w euro-dinarach konkretniejsze sumki Velowi wypłacała. No i żeby starczyło na więcej niż na falafla z torszi. Miałem kiedyś epizod z pracą  (tfu tfu) zawodową, oczywiście nawet formalnie umowy nie podpisałem, a dziady mnie do zusu (zapłać, uklęknij, spie**aj) zgłosiły. I teraz biegiem do ING by mnie jakiś fundusz krzak im. Jozina z filią w Kanciapach Górnych nie wylosował.

Samo radosne życie

Pazdravlaju Vas

sobota, 28 czerwca 2008
Wpis drugij, T minus 10 dni

Emocje rosną, wrażenia stają się nie do zniesienia. Ostatnie dni przed wyjazdem. Wczoraj była burza - trzeba się rozkoszować tym widokiem, w Damaszkowie bowiem deszczu raczej nie uświadczymy

Nowe konto w banku ING (szukran Butrus) założone, teraz czekam na kartę, mam nadzieję iż Poczta Polska wywiąże się z zobowiązań i nie będę po Syriowie biegał z grubym plikiem dołarów poupychanych po kieszeniach

Z lekkim sarkazmem od czasu do czasu przeglądam wiadomości z regionu. Twój Syjonistyczny bowiem podobnież szykuje się do łupnięcia na Iranowo. Łupnie, dupnie, nie mam na to wpływu, tylko proszę PO NASZYM POWROCIE. Jakoś nie mam sentymentu by kontynuować tradycje rodzinne i bawić się w partyzantkę i bieganie po lasach / tudzież pustyni.

Więcej o planowanych celach: Petra, Palmyra - takie stare wioski, parę kolumienek, kocie łby, buda z kebabem - powinna być niezła atrakcja. Myślę, iż skoczymy też do Homsu, Aleppo (tam mamy starą znajomą Nabilę Halabi) coś mnie kusi podjechać pod granicę Irakistanu, lub w okolice - do najważniejszego miasta w Syriowie - Al-Hasaki

Zaś w samym Damaszkowie zamierzamy zwiedzic taki stary meczet niejakich Umajjadów, pomacać relikwię Jana Xrzciciela, najważniejszym celem jest zaś muzeum wojska syryjskiego - aczkolwiek główną atrakcją nie będą zdobyte żydowskie czołgi (w liczbie 2, w tym jeden uszkodzony) a prezent od przyjaciół Moskali - kapsuła Sojuza, w której taki pan imienieme Muhammad Faris odbył lot kosmiczny w latach 80-tych, celem był cud techniki radzieckiej - kosmiczieskaja stancija MNP. Skafander tego Pana też zamierzam obejrzeć,  i... założyć. Ja z tego muzeum nie wyjdę...

piątek, 27 czerwca 2008
Pierwszy wpis; T minus 11 dni

Witam Was w Damaszkowym Bluesie

Jak zapewne część z Was już wie, za półtora tygodnia szykuje się arabistyczny wypad do wsi Damaszkowo i okolicznych plenerów. Zamierzamy wpaść do sąsiedniego Ammanowa a i połazić parę godzin po Turkistanie.

Termin wylotu: 7.07, powrót 9.08, przynajmniej w założeniach - jak coś można pobyt przedłużyć, wylatujemy tureckimi liniami, przesiadka w Konstantynopolowie

Bilet już dawno wykupiony, wiza wielokrotnego wiazdu ze stempelkiem jest

Sam do końca nie wiem ile osób nas jedzie, szacuje że będziemy grupą około 10-osobową. W 90% są to arabisty i inni miłośnicy Sayyida Qutba, Hassana Nasrallaha oraz Ibn Taymiyyi - niech Allah świeci nad jego duszą

Atrakcje wyjazdu:

ponad 50 stopni w cieniu

możliwa reglamentacja wody (TAK TAK!!!)

dzikie zwierzeta w lazience i pod poduszka

rozkosze arabskiej kuchni w knajpach dla ludu (muchy w falaflu wliczone)

nocowanie na dachu

zwiedzanie tego i owego (np zamku a la Fontanny Mordoru - Krak de Szewalje - tak się wymawia)

Galabijja już jest przygotowana, powoli się szykujemy. Łaptopa bierzem, zatem będą regularne aktualizacje fotograficzno-olifaktoryczne. Zamówieni na prezenty można składać, aczkolwiek ostrzegam iż bagaż jest ograniczony - zaś priorytetem będą różne dziwne takie książki (np. Picatrix, czy 10 tomów Lisan al-3arab)

1 , 2